/ Makijaż Agi: marca 2018

My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream

My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream

 Witam Was Wszystkich!
Na samym początku chciałabym Wam wszystkim życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH! Mam nadzieję, że wszyscy z Was spędzą te święta w rodzinnym gronie. Dużo dobroci i szczęścia dla WAS!

Długo zastanawiałam się nad tym co mogłabym dla Was zrecenzować przy okazji świąt wielkanocnych, postawiłam na produkt niedrogi i dostępny dla każdego - rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream.
Rozświetlacz kosztował mnie w drogerii NATURA zaledwie 9,95 co w porównaniu z innymi rozświetlaczami stawia go na 1 miejscu w zestawieniu ceny do jakości. Śmiało mogę stwierdzić, że produkt jest warty znacznie więcej niż ok. 10 złotych. W opakowaniu znajdziemy aż 7,5 g produktu, co czyni go na prawdę sporym rozświetlaczem. Opakowanie jest jak za taką cenę zrozumiałe, nic specjalnego zwykły plastik bez lusterka. Na szczęście wydaje się być dość wytrzymały, słyszałam dużo opinii, że opakowanie na prawdę dużo znosi, nie to co, np. rozświetlacz od Lovely ;) Także jak najbardziej na plus! :)
 W celu porównania kolorów z innymi rozświetlaczami zestawię go z rozświetlaczem BECCA (recenzja TU), Lovely Gold Highlither oraz The Balm - Mary Lou Manizer.
 Od góry rozświetlacz BECCA. następnie Lovely oraz The Balm pionowo natomiast produkt My secret. Jak widać na zdjęciach poniżej produkt My Secert jest dość jasny i będzie on pasować większości jasnych oraz ciemniejszych karnacji. Jest dość ciepłym odcieniem o złotych tonach. Produkt tworzy na buzi piękna taflę, która nie odznacza się i pięknie odbija światło, tworząc na twarzy delikatny błysk. Produkt nie zawiera drobinek, widać mikropyłek tylko w sztucznym świetle z bliska. Jest to produkt wypiekany, którym nie zrobimy sobie krzywdy. Produkt nie znika z twarzy w ciągu dnia, jest trwały, przynajmniej na mojej suchej/normalnej skórze twarzy. Produkt wystarczy nam na lata, nie pyli się, a nawet jeśliby to robił to 7,5 grama wypiekanego produktu to gramatura, która starczy na prawdę na bardzo długo.

Podsumowanie:

Sądzę, że ten rozświetlacz jest dla każdego! Dla osoby która kocha lub lubi rozświetlacze, ale też dla każdej osoby która chce spróbować efektu rozświetlonej skóry u siebie. Rozświetlacze firmy My Secret to świetny wybór, firma oferuje na prawdę szeroki wybór odcieni i każdy może znaleźć coś dla siebie. W dodatku ich przystępna cena za tak dużą pojemność. W cenie regularnej rozświetlacz kosztuje ok. 17 złotych. Zrozumiałam po co te wszystkie "ochy" i "achy" na punkcie tych rozświetlaczy.

Macie już ten rozświetlacz?
Jak spędzacie święta? 

Życzę Wam jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego w Święta!
Buziaki,
Aga.

INSTAGRAM



Brokaty z Aliexpress

Brokaty z Aliexpress

 Witam Was Wszystkich!
Dzisiaj post o perełkach z Aliexpress, czyli w tym przypadku brokatach za grosze, które można wykorzystać do paznokci, makijażu oka czy innego rodzaju kreatywnych rzeczy niekoniecznie związanych z makijażem. Na brokaty czekałam ok. 2 miesięcy, przyszły starannie zapakowane, dodatkowo w folię bombelkową, tak aby nie uszkodziły się w transporcie. Całe szczęście żaden z brokatów nie przyszedł uszkodzony, wszystkie są w nienaruszonym stanie.
 Za cenę ok. 18 złotych dostajemy 30 sztuk, co daje cenę 60 groszy za jeden brokat. Sądzę, że jest to atrakcyjna opcja, w porównaniu do tego jaką cenę musimy za podobne brokaty zapłacić w Polsce. Kolorystyka jest na prawdę różnorodna i każdy znajdzie coś dla siebie. Ja już używałam tych brokatów do niektórych moich makijaży, które możecie zobaczyć u mnie na INSTAGRAMIE.
A tak prezentują się razem wszystkie brokaty, niektóre mają większe drobinki, a niektóre są lepiej zmielone, tak czy inaczej na oku prezentują się ładnie (nie, oka mi nie wypaliło, chociaż nie nosiłam ich jakoś długo), przyklejam go na klej do brokatu z NYX o którym pisałam w tym poście KLIK.
Brokaty zakupimy, np.

Buziaki,
Aga

Przykładowy makijaże z jednym ze złotych brokatów oraz niebieskich
INSTAGRAM

Sylveco odżywcza pomadka z peelingiem

Sylveco odżywcza pomadka z peelingiem
Witam Was Wszystkich!
Jutro znów zjazd na studiach, dlatego post pojawia się już dzisiaj. Jak tam Wam minął tydzień? U mnie na prawdę ok, wczoraj byłam na kursie tańca, miałam miesiąc przerwy także było trochę ciężko. ;)

Recenzja produktu, który mogę przetestować dzięki zostaniu ambasadorką BLIK otrzymaniu voucheru na kwotę 20 złotych na stronie www.allegro.pl. Ale o tym więcej na tej stronie KLIK.

O tym peelingu wiele się nasłuchałam i naczytałam, były to zazwyczaj bardzo pozytywne opinie, dlatego stwierdziłam, że jak za cenę 10 złotych muszę go przetestować, tym bardziej, że była to nagroda do wykorzystania. Pomadka z peelingiem przeznaczona jest do ust suchych i spękanych.
Peeling zapakowany jest w tekturowy kartonik, na którym znajdziemy dużo informacji odnośnie produktu. Posiada naturalne drobinki - brązowy cukier trzcinowy, który ma właściwości ścierające, złuszcza oraz wygładza usta. W składzie znajdziemy również olej z wiesiołka, który posiada właściwości silnie regenerujące. Więcej informacji o tym składniku wyczytamy na boku kartonowego opakowania pomadki, co jest bardzo fajną ciekawostką od firmy. W produkcie znajdziemy również takie oleje jak: olej sojowy, olejek z werbeny egzotycznej, olejek goździkowy. Są także woski i masła roślinne: wosk pszczeli, wosk carnauba, masło kakaowe, masło karite (shea) oraz lanolina i betulina.

Producent:
 "Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki."

Zgadzam się ze słowami producenta, jedyne do czego mogłabym się przyczepić to fakt, że peeling nie jest wcale, aż taki delikatny, potrafi nieźle złuszczyć nasze usta. ;) Co jak dla mnie działa na jego plus, gdyż w końcu na tym polegać ma działanie tego produktu. Stanowczo nie zrobimy sobie nim krzywdy, nie o takim silnym złuszczaniu myślę. Mi nawet sprawia to przyjemność, gdy mocno przycisnę pomadkę z peelingiem do ust. Bardzo podoba mi się zapach produktu, który jest słodki, a zarazem delikatny.

Pomadkę odżywczą z peelingem lubię używać rano przed makijażem lub wieczorem, sądzę że nie jest to produkt do stosowania poza domem w ciągu dnia, nie możemy stosować go jak balsamu na nasze usta, mimo tego że pomadka daje nawilżenie. Produkt jest na prawdę łatwy w użyciu, dzięki temu że jest on w sztyfcie, jego zastosowanie nie zajmuje nam więc dużej ilości czasu, tak jak bywa to z innego tego typu produktami, np. peeling który zrobimy sami lub produkty które są w słoiczku, wtedy mam wrażenie że ten peeling jest wszędzie, a stosować trzeba go wyłącznie w łazience nad umywalką. Forma produktu od Sylveco jest lepiej przemyślana, nie brudzi nam dookoła przestrzeni. 



Podsumowanie:
Uważam, że warto wypróbować ten produkt ze względu na swoje działanie, pomadka ma dobry skład, a jej cena jest na prawdę niska. Jest to na pewno niezbędny produkt dla osób, które borykają się z suchymi ustami, mających suche skórki czy inne podobne problemy z ustami. Ja uwielbiam nosić matowe pomadki, a wiadomo że aby je nosić trzeba mieć piękne i zadbane usta, no bo żadna pomadka matowa nie będzie wyglądać dobrze na ustach słabo nawilżonych i nie zadbanych.

A czy wy używałyście już tego produktu? Jeśli tak to jak wam się sprawdził?

Buziaki,
Aga

INSTAGRAM

Płatność BLIK

Płatność BLIK
Witam Was Serdecznie! 
8 marca dotarła do mnie informacja o tym, że zakwalifikowałam się do projektu BLIK trnd, zostałam ambasadorką projektu i otrzymałam bon o wartości 20 złotych do wykorzystania na stronie internetowej allegro.pl . Zaraz po otrzymaniu bonu stwierdziłam, że skoro mamy dzień kobiet to od razu wykorzystam bon i wypróbuję usługę Blik w swoim banku.


  • Aby móc korzystać z systemu płatności BLIK, trzeba założyć konto i zainstalować aplikację mobilną jednego z następujących banków: Alior Bank, Bank Millennium, Bank Zachodni WBK, ING Bank Śląski, mBank, PKO Bank Polski, Orange Finanse, Getin Bank i T-Mobile Usługi Bankowe.
  • Wpisałam więc w swojej przeglądarkę stronę internetową www.allegro.pl i wybrałam produkty, które mnie interesowały (pokażę Wam je w tym poście, a recenzje na temat tych produktów ukażą się z pewnością niebawem).  
  • Następnie wybrałam formę wysyłki tak jak zwykle to robię po czym w metodzie płatności wybrałam opcję BLIK.
  • Po wybraniu tej opcji pojawi się pole do wpisania sześciocyfrowego kodu BLIK.
  • Uruchom w telefonie aplikację mobilną swojego banku, a następnie wyświetl kod BLIK.
  • Na ekranie telefonu pojawi się 6-cyfrowy kod BLIK, który należy przepisać do pola w formularzu Allegro.
  • Na wpisanie kodu masz 2 minuty (później wygaśnie). Po wpisaniu kodu w Allegro kliknij „zapłać”, a następnie potwierdź transakcję w aplikacji.
To wszystko! Transakcja jest już zaakceptowana, a płatność została dokonana przy pomocy płatności BLIK, jest to bardzo szybkie, a zarazem bezpieczne. Jeszcze nigdy moja płatność przy zakupach online nie była tak szybka. Na pewno skorzystam nie jeden raz z tej opcji płatności.

#BLIKIJEST

Buziaki,
Aga
INSTAGRAM

Nawilżający koktajl do twarzy 3 w 1 NACOMI

 Nawilżający koktajl do twarzy 3 w 1 NACOMI



Witam Was Wszystkich!
To był dla mnie bardzo ciężki tydzień, oby skończył się jak najszybciej i wszystko wróciło do normy. A jak u Was, wszystko w porządku? Jakieś plany na weekend?

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować mój ulubiony produkt do wieczornej pielęgnacji. A zatem recenzja - Nawilżający koktajl do twarzy 3 w 1 NACOMI. Jak sama nazwa wskazuje produkt ma kilka zastosowań: maseczka do twarzy, serum na noc jak i krem pod oczy.

Producent:

 Nawilżający koktajl 3w1 to kompleks starannie dobranych składników, stworzony przez nas, aby zapewnić Twojej skórze intensywne nawilżenie. Koktajl chroni przed nadmierną utratą wody przez skórę oraz pomaga zwiększyć poziom jej nawilżenia jednocześnie minimalizując widoczność pierwszych zmarszczek.

Koktajl dodatkowo chroni włókna kolagenowe i elastynę przed rozpadem i zwiększa ich produkcję, skutecznie zapobiegając przedwczesnemu starzeniu się Twojej skóry.


Najważniejsze składniki i ich właściwości

Natywny kolagen morski zapewnia doskonałe nawilżenie skóry i wyraźnie zwiększa jej napięcie, wygładzając pierwsze zmarszczki.

Hydrolizowana elastyna morska dostarcza skórze składniki odżywcze oraz aminokwasy, które zapobiegają degradacji włókien kolagenowych oraz elastyny i są potrzebne do produkcji nowych włókien. Włókna te są naturalnym rusztowaniem naszej skóry. Kiedy stają się słabsze lub zanikają nasza skóra traci sprężystość, są więc niezbędne do zachowania młodego wyglądu naszej skóry.

Miód zawiera niezliczoną ilość witamin i minerałów, które intensywnie odżywiają skórę. Dodatkowo dba o nawilżenie skóry i nadaje jej jedwabistą miękkość.

Drobnocząsteczkowy kwas hialuronowy wnika w głąb skóry, aby dogłębnie ją odżywić i nawilżyć. Podnosi poziom nawilżenia skóry, dzięki czemu skutecznie pomaga zmniejszyć widoczność zmarszczek i daje efekt bardziej sprężystej, jędrnej i zdrowej skóry.

Olej inca inchi to prawdziwy skarb Inków. Doskonale nawilża skórę i poprawia jej sprężystość. Sprawia, że skóra staje się odprężona i wyraźnie bardziej miękka.

Delikatny, szybko wchłaniany przez skórę olej ze słodkich migdałów doskonale nawilża skórę nie pozostawiając na niej tłustej warstwy. Chroni skórę przed przesuszeniem i skutecznie podnosi jej poziom nawilżenia. Dzięki temu skóra staje się bardziej elastyczna i sprężysta.

Naturalny ekstrakt z aloesu głęboko nawilża skórę przynosząc jej ukojenie. Wspomaga też regenerację skóry, działa wygładzająco i przeciwdziała starzeniu się skóry abyś mogła na dłużej zachować jej młodzieńczy wygląd.

D-panthenol doskonale nawilża skórę sprawiając, że staje się miękka i elastyczna. Ma działanie łagodzące i wpływa korzystnie na regenerację skóry.

Witamina E jest niezbędna do zachowania młodego wyglądu skóry. Dogłębnie nawilża skórę zwiększając jej jędrność i sprężystość. Dodatkowo, spowalnia proces starzenia się skóry.

Składniki (INCI)/Ingredients: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Cetyl Alcohol, Panthenol, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Sorbitol, Tocopheryl Acetate, Stearic Acid, Soluble Collagen, Sodium Lauroyl Glutamate, Benzyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Parfum, Hydrolyzed Rice Protein, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Propylene Glycol, Mel Extract, Sodium PCA, Dehydroacetic Acid, Hyaluronic Acid, Hydrolyzed Elastin, Serine, Glycogen.


Opakowanie
Produkt zapakowany jest w elegancką tubę z zakrętką, a jego pojemność to 85 ml. Jest to więc dość duże opakowanie, dlatego też produkt jest bardzo wydajny. Zapach koktajlu 3 w 1 jest dość specyficzny, na początku wydawał mi się zbyt intensywny, jednak po jakimś czasie przyzwyczaiłam się do niego, a obecnie mi się podoba.

Konsystencja kremu jest gęsta, dzięki czemu produkt nie spływa nam z twarzy, gdy stosujemy go jako maskę jest to dość ważna kwestia.
Produkt zazwyczaj używam jako serum do twarzy, nakładam cienką warstwę kremu na całą twarz wraz z skórą pod oczami na noc, czasami stosuję go jednak jako maskę. Nakładam wtedy produkt na 20 minut na twarz, po czym pozostałość ścieram wacikiem. Skóra po tym kremie jest niesamowicie miękka i nawilżona.


Podsumowanie:
Bardzo lubię ten produkt ze względu na swoje działanie jakie daje na skórze, czasem bywa tak, że używam go niemal codziennie, a czasem 1-2 razy w tygodniu. Sądzę, że jeśli zakupiłam już swoje drugie opakowanie tego kremu to musi to coś oznaczać ;) Mianowicie krem uważam za bardzo dobrą opcję na noc, tym bardziej że nie wydamy na niego majątku, a jego skład wydaje mi się być na prawdę ok, ważne że nie podrażnia on mojej skóry. Polecam wypróbować go wszystkim dziewczyną, nie tylko osobą posiadającą cerę suchą, bo przecież i cery mieszane i tłuste potrzebują nawilżenia skóry. 

ZALETY:
+ dogłębnie nawilża
+ chroni przed utratą wilgoci
+ odżywia
+ koi i łagodzi podrażnienia
+ skład oparty na naturalnych i roślinnych składnikach
+ odpowiedni dla suchej i odwodnionej cery
+ formuła 3w1 - może być stosowana jako maseczka do twarzy, maseczka pod oczy i serum do twarzy
+ skuteczne działanie
+ nie zawiera parafiny, silikonów i parabenów
+ łagodna dla skóry

WADY:
- dość tłusta konsystencja - trzeba uważać gdy stosujemy produkt na noc, najlepiej związać włosy, bo możemy obudzić się z przyklejonymi włosami do twarzy :P

Buziaki,
Aga

INSTAGRAM

Rozświetlacz Becca OPAL

Rozświetlacz Becca OPAL





Witam Was Wszystkich!
Przepraszam Was bardzo za to, że postu wczoraj nie było, niestety nie dałam rady, miałam problemy z mężem, który dość poważnie się rozchorował i nie miałam głowy do blogowania. Na całe szczęście z nim już lepiej, a ja bardziej na spokojnie mogę ogarnąć wszelkie zaległości.
 Dziś recenzja - rozświetlacza BECCA Shimmering Skin Perfector Pressed w odcieniu opal. Mój produkt jest miniaturowy, jednak zadbano w nim o wszelkie ważne detale, zarówno o opakowanie i o lusterko. Opakowanie jest wykonane z porządnego plastiku, które z łatwością można zamknąć jak i otworzyć. Lusterko jest malutkie, tak samo jak produkt, jednak mimo to ma dobrą jakość i jesteśmy w stanie przy jego pomocy nałożyć produkt.


Produkt występuje w wielu odcieniach, ja jednak zdecydowałam się na wersję miniaturową w kolorze OPAL, jest to dość ciemny rozświetlacz w porównaniu do na przykład Mary Lou - The balm lub Lovely Gold Hightlighter. Dla osób bladych może delikatnie odznaczać się na skórze, dlatego ja zdecydowanie częściej zamierzam po niego sięgać latem, gdy moja skóra będzie już opalona i muśnięta słońcem.

Rozświetlacz jest bardzo dobrze zmielony, nie ujrzymy w nim dużych drobinek czy brokatu. Produkt na prawdę godny uwagi. Przerażać może niestety jego cena, w wersji miniaturowej (2,4 gram) wraz z miniaturką rozświetlacza w płynnej wersji miniaturowej (5 ml) produkty te kosztują razem 75 złotych. Pełnowartościowy produkt rozświetlacza w pudrze OPAL to koszt 155 złotych za 8 gram.

 miniaturka KLIK
pełnowartościowy KLIK
Podsumowanie
Jeśli kochacie rozświetlacze, to na prawdę jest to bardzo fajny produkt, jednak stanowczo za drogi dla kogoś, kto chce rozpocząć przygodę z rozświetlaczami i nie wie czy ten produkt jest dla niego. Warto wcześniej wybrać coś tańszego, chociażby wspomniany przeze mnie wcześniej rozświetlacz z Rossmanna Lovely, który występuje w dwóch odcieniach GOLD oraz SILVER i kosztuje ok. 10 złotych, a na promocji -55% będzie kosztował grosze. Wracając do produktu BECCA, jeśli posiadamy wolne środki na takie wydatki, to na prawdę warto go przetestować.

Buziaki,
Aga.

INSTAGRAM

Plancenta Placo - ampułki na porost włosów

Plancenta Placo - ampułki na porost włosów
 Witam! 
Niestety, ale od środy jestem dość mocno chora, nie wiem czy to tylko przeziębienie, bo od czasu do czasu mam gorączkę. Tego sezonu jesienno - zimowego jestem chora już któryś raz z rzędu, oj na prawdę mam tego dosyć.

Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić informacją na temat produktu, którego używam od niedawna na porost włosów. Dużo naczytałam się o różnych specyfikach jak, np. picie drożdży na porost włosów, powiem wam że może jest to skuteczne, ale kompletnie to do mnie nie trafia. Wątpię żebym była w stanie to przełknąć, ale jeśli ktoś z was pije, to dajcie znać! :)

Produkt jaki wybrałam to wcierka - Placenta Placo - Ampułki na porost włosów, czyli produkt o którym słyszałam już wcześniej dużo dobrego i zdecydowałam się na jego zakup.

Opis producenta:
Ampułki Placenta na porost włosów poprawiają i regenerują strukturę włosów, w szczególności tych zniszczonych i zmęczonych przez zabiegi chemiczne, po trwałej ondulacji i koloryzacji.
Produkt poprawia kondycję włosów zniszczonych przez słońce i wodę morską.
Ampułki zawierają 3% ekstraktu z łożysk. Placenta dzięki związkom Prowitaminy B, pokrzywy i kolagenu skutecznie pobudza cebulki włosów do wzrostu.
Ampułki zwiększają objętość delikatnych i cienkich włosów oraz wzmacnia strukturę włosa.
Produkt rozbudza cebulki uśpione, co pomaga włosom rosnąć.
Zaleca się stosowania kosmetyku przy zakolach u mężczyzn. By kuracja była skuteczna, producent kosmetyków Placenta zaleca przynajmniej 60 dni kuracji, co przekłada się na ilość 4-5 opakowań. 

Jak widzicie producent jasno mówi o tym, że należy zużyć kilka opakowań, aby nasza kuracja była w pełni skuteczna, jednak czy gdybym wiedziała to na początku to zakupiłabym ten produkt? Ciężko stwierdzić, cena produktu jest niska, to zaledwie ok. 15 zł za całe opakowanie. Inne źródła mówią o tym, że efekty są widoczne już po miesiącu i dla utrzymania efektu należy stosować jedną ampułkę tygodniowo. Także wszystko tak na prawdę zależy od tego co w opisie umieści strona, która ten produkt sprzedaje, a po jakim czasie zauważymy efekty zależy indywidualnie od każdego z nas, każde włosy są inne i pewnie u każdego ten czas będzie różny.

Czym wg jest Plancenta? Tak jak wcześniaczej informował nas producent jest to wyciąg z łożysk, ale zapytacie mnie jakich? Są trzy możliwości, występują łożyska roślinne, ludzkie i zwierzęce. Próbowałam znaleźć jakiego rodzaju łożyska zawiera ten produkt i jedyne na co natrafiłam to informacja o tym, że produkt jest wolny od BSE, czyli od choroby potocznie nazwanej chorobą szalonych krów, a co za tym idzie, łożyska zawarte w tym produkcie są krowie. Sądzę, że ta informacja powinna być jakoś czytelniej zawarta na opakowaniu, gdyż nie wszyscy chcą używać produktów odzwierzęcych.
Opakowanie:
Ampułki zapakowane są w papierowy kartonik, a każda z nich ma swoje oddzielone miejsce. Dzięki temu każda ampułka jest zabezpieczona przed wypadnięciem. W środku znajdziemy 12 sztuk o pojemności 10 ml. Ampułki są szklane i ciężko jest je przełamać, polecam by robić to przez ręcznik, chusteczkę czy też wacik, bo inaczej może się to źle dla nas skończyć. Istnieje możliwość zranienia się przy nieumiejętnym otwieraniu.

Stosowanie i efekty: 
Produkt należy nanieść na umyte i osuszone lub wilgotne włosy, następnie energicznie wmasować okrężnymi ruchami aż produkt całkowicie się wchłonie. Konsystencja jest dość płynna, dlatego należy porcjami wylewać sobie go na rękę.
 Ja używam całej lub pół ampułki po każdym myciu głowy, czyli średnio 2-3 razy w tygodniu i jak na razie efektów w długości włosów nie zauważyłam, jednak tzw. baby hair faktycznie stały się dłuższe, a włosy już tak nie wypadają. To dobry znak, oznacza to, że przy dłuższym stosowaniu efekty będą jeszcze lepsze.

Gdy skończę kilka opakowań produktu lub efekty na moich włosach będą jeszcze większe chętnie dodam aktualizacje na temat tego jak moje włosy wyglądają. Tak czy inaczej produkt u mnie działa i będę go stosować w przyszłości.

A wy słyszałyście o tej wcierce? 
Jakie wcierki wy używacie? :)

Buziaki,
Aga

INSTAGRAM

Recenzja Lock it Setting powder Kat von D

Recenzja Lock it Setting powder Kat von D

 Witam Was Wszystkich!
Jak tam u Was po weekendzie?
Dzisiaj Recenzja Lock it Setting powder Kat von D.

Opakowanie
Puder zapakowany jest w czarne tekturowe pudełko, niestety łapie ono kurz i ewentualne resztki pudru, ale ważne że jest w stanie dobrze ochronić nasz puder przed ewentualnym upadnięciem. Sam puder natomiast zapakowany jest w solidny plastikowy pojemnik, który z łatwością możemy odkręcać i zakręcać. (W przypadku pudru ecocera, zakręcanie go jest problematyczne).Mimo tego, że produkt posiadam w wersji miniaturowej, w zestawie otrzymujemy puszek do pudru, który jest na prawdę wygodny i nadaje się do aplikacji, jeśli ktoś oczywiście lubi taki sposób nakładania produktu. Ja do nałożenia pudrów używam gąbeczki z Real Techniques lub blend it, w zależności od tego, którą z nich nakładałam podkład. Opakowanie posiada wiele zabezpieczeń, bo prócz puszka i zakrętki górnej mamy również możliwość zatkania pudru zatyczką z wypustkami w kształcie gwiazdki. Jest więc wręcz niemożliwe, aby produkt nam się wysypał gdzieś w podróży, gdy dokładnie krok po kroku go zamkniemy. W końcu wersja miniaturowa będzie w sam raz na podróże.
Kolor
Puder występuje w jednym odcieniu Translucent,  jednak jest on na tyle uniwersalny, że sprawdzi się większości osób o jasnej karnacji. Puder pół transparentny w żółtym odcieniu, jest w stanie dopasować się do koloru cery.

Działanie
Puder jest niesamowicie miałki, bardzo drobno zmielony, posiada mikroskopijne drobinki dla efektu rozświetlenia, które nie są widoczne w świetle dziennym. Puder nałożony w rozsądnej ilości wygląda pięknie na skórze, nadaje jej delikatnego blasku. Jestem posiadaczką cery suchej i jak najbardziej podoba mi się ten efekt świeżej i naturalnej, delikatnie rozświetlonej skóry. To co on robi z moją skórą po nałożeniu to jakaś magia, cera jest dużo gładsza, a kosmetyki do wykończenia makijażu tj. bronzer, róż i rozświetlacz suną po nim idealnie, nie tworząc żadnych plam. Jeśli chodzi o cery tłuste i mieszanie mogą się z nim nie do końca polubić, gdyż efekt jaki on daje, to bardziej satynowy mat, niż sam mat. Cery te na pewno będą potrzebowały w ciągu dnia dołożenia produktu czy też użycia bibułek matujących. Ja jednak najbardziej lubię używać go do skóry pod oczami, gdzie sprawia, że drobne zmarszczki są mniej widoczne. Używam go zazwyczaj metodą bakingu, bo jest wręcz do tej metody stworzony.

Podsumowanie
Cena miniaturowej wersji to nieco ponad 70 złotych/ 5,4 gram, wydaje się dość dużo, jednak gramatura produktu nie jest mała, bardziej opłacalny zakup to wersja pełnowartościowa, gdzie za cenę 140 złotych otrzymujemy opakowanie o gramaturze 19 gram. Ja jednak chciałam przetestować produkt przed zakupem dużego opakowania. Podsumowując produkt jest na prawdę godny polecenia, myślę że moje "ochy" i "achy" są tego dobrym dowodem. Jeśli nie jesteś pewna produktu warto poprosić o próbkę w perfumerii Sephora, może istnieje taka możliwość.
Produkt zakupimy:
LINK
LINK

Buziaki,
Aga

INSTAGRAM

Copyright © 2016 Makijaż Agi , Blogger